Nowy tom wierszy Pawła Marcinkiewicza potwierdza trafność wyborów dokonanych przez poetę, który konsekwentnie kroczy ścieżką własną, z rzadka krzyżującą się z drogami uczęszczanymi przez jego rówieśników. Jest niezwykle uważnym obserwatorem otaczającej go rzeczywistości, czy będzie to przygnębiający pejzaż betonowych blokowisk oglądanych z okna autobusu, altanki na działkach udzielające schronienia kochankom, tandetne warzywniaki i piwiarnie, czy wnętrza banalnych mieszkań, w których "unosi się słodki zapach dzieciństwa". Wśród bohaterów tej poezji są ekspedientki, sprzątaczki, sąsiedzi "odpisani" ze spisu lokatorów, wyjeżdżający "na saksy" do Szwecji marynarze i bezrobotni wuefiści. Tę najzwyczajniejszą poezję Marcinkiewicz zamienia w najczystszą, kunsztowną formalnie poezję, w zwykłych sytuacjach dostrzega wymiar metafizyczny, w którym codzienne chwile przeobrażają się w "moment wieczny", chroniący przed rozpaczą i nadający chaosowi sens.