,,Legenda Nowego Jorku oczarowuje nawet tych, którzy nigdy w nim nie byli", pisze Kamila Sławińska. Nie inaczej: to Nowy Jork, a nie Chicago, jest częstym celem - może nawet jednym z najczęstszych - realnych i wymarzonych podróży młodych Polaków.
Kiedy pod koniec lat dziewięćdziesiątych autorka z jedną walizką znalazła się w Nowym Jorku, miała o nim mgliste wyobrażenie, lecz od tamtej chwili starała się pojąć i opisać to wymykające się definicjom miasto. Dziś, po dziesięciu latach intensywnych wycieczek po Manhattanie, spokojnych spacerów po Central Parku, całodniowych wypraw do Soho, przejażdżek środkami komunikacji miejskiej i samochodem po Queens czy Brooklynie, mówi, że chyba rozumie - a na pewno po nowojorsku kocha swoje miasto.
Opisuje miejsca, które tworzą nastrój Nowego Jorku i etniczne enklawy emigrantów, opowiada o doświadczeniach emigrantki z prowincji Europy w wielkim mieście i powolnym stawaniu się nowojorczykiem. Udaje jej się to, co jest niemożliwe i co sama uznaje za niemożliwe - całościowy opis nowojorskiego klimatu.
Od wydawcy:
Ziemia obiecana. Nadzieja tułaczy i wygnańców. Magnes przyciągający tych, którzy wierzą w American Dream. Najbardziej europejskie z amerykańskich miast. Nowy Jork. Osiedlają się tu Irlandczycy, Włosi, Portorykańczycy, Polacy, Żydzi, Chińczycy... Zakładają własne dzielnice i współtworzą atmosferę metropolii. Na styku wielu kultur powstaje nowa kultura, nowy język, nowy styl życia. W "Przewodniku niepraktycznym" nowojorskie ulice pulsują, przestrzeń ulega ciągłym zmianom. Miasto, nazywane pięćdziesiątym pierwszym stanem Ameryki, niezmiennie szokuje kosmopolityzmem, liberalizmem i ekstrawagancją. Jest również miastem biedy, wykluczenia i zawiedzionych marzeń. Jako kwintesencja sprzeczności wzbudza skrajne uczucia: niekiedy odstręcza i napawa lękiem, ale przede wszystkim zachwyca i inspiruje.
W rozszerzonym wydaniu "Przewodnika niepraktycznego" autorka opowiada o tamujących ruch turystach przelewających się ulicami, o parku High Linę na starym wiadukcie - parku, który zrobił się sam, o znakomicie zaprojektowanym stuakrowym zoo w Bronksie czy szokującej przesadą feerii ozdób świątecznych we włoskiej dzielnicy Dyker Heights. To wyjątkowe miasto - jak pisze Sławińska - można poznawać całe życie, zawsze jednak znajdzie się coś, co nas w nim zaskoczy.