Bywa, że wiecha graniczna - wysoki kij z przytroczoną do niego wiązką siana - może zyskać urzędową moc, by dzielić świat na `swój` i `obcy`, a nawet `wrogi`, i w środku niczego dzielić ludzi i wspólnoty, mieszać języki, prowokować nienawiść.
- Ale przecież tu nie ma żadnej granicy! - można by powiedzieć za tytułowym bohaterem książeczki Stefana Themersona Pędrkiem Wyrzutkiem.
- Granice są zwykle pomiędzy dwiema różnymi rzeczami.
A tu jest tylko jedna rzecz: polana tutaj i polana tam!- Mylisz się - powiedział Karabinier.
- To są dwie bardzo różne rzeczy.
Tu jest tam, gdzie jesteś, a tam jest tam, gdzie chcesz być. A ja jestem granicą.
I żadne ludzkie stworzenie nie przeskoczy przeze mnie, jeżeli mi nie pokaże, że ma kapelusz w porządku. Taką właśnie krainą, którą przez stulecia dzieliły odgórnie narzucane granice, jest Północna Suwalszczyzna. Ze splątanych dziejów tego skrawka ziemi Aleksandra Domańska wydobywa głosy jego dawnych mieszkańców, by opowiedzieć, jak bardzo o ich losach decydowała nakreślona na mapie linia. Powyższy opis pochodzi od wydawcy.