Oferty

(7)

Pozostałe oferty od najtańszej

Kotan. Czy mnie kochasz? Bogusz Przemysław twarda Trzecia Strona
Kotan. Czy mnie kochasz? Bogusz Przemysław twarda Trzecia Strona
Kotan. Czy mnie kochasz?
Kotan Czy mnie kochasz?
Kotan Czy mnie kochasz?
Kotan. Czy mnie kochasz?
Kotan. Czy mnie kochasz?

Opis i specyfikacja

Zawsze budził skrajne emocje. Kiedy rozdawał prezerwatywy i kiedy ogłaszał, że jego idolem jest Jezus. Gdy zakładał pierwsze domy dla narkomanów i gdy wraz z nosicielami wirusa HIV był lżony i poniewierany przez tłum ogarnięty lękiem przed ,,karą bożą". Oskarżany o kolaborację z komunistyczną władzą i kierowanie się chęcią rozgłosu, uparcie robił swoje. Pomagał tym, którzy zostali wyrzuceni poza nawias społeczeństwa: uzależnionym, chorym, bezdomnym. Choć od jego śmierci minęło już 14 lat, jego dzieło wciąż żyje - ośrodki leczenia i schroniska, które założył, prowadzą uratowani przez niego ludzie.

Pierwsza biografia Marka Kotańskiego, jaka ukazuje się polskim rynku, nie należy jednak do kategorii współczesnych ,,żywotów świętych". Kotan był człowiekiem z krwi i kości - i takiego zapamiętali go ci, którzy o nim opowiadają. Autor, były pracownik Monaru, posiłkując się archiwalnymi dokumentami, nagraniami i zdjęciami, kreśli złożony portret psychologa i działacza społecznego, który odcisnął niezatarte piętno na współczesnej historii Polski.

Od wydawcy:

"Miał południową naturę, był cholerykiem. Jak coś mu nie pasowało, to potrafił zrobić taką awanturę - nie szczędząc przy tym mocnych słów - że wszystko latało po pokoju: papiery, segregatory, itp. Po czym, gdy kurz opadł, zaczynał spokojnie: . Inni byli w szoku, bo te emocje miały taką siłę, jakby kometa uderzyła. A on się wyżył i wracał do pracy. To, że ktoś może go oszukać, okraść społeczność, wpisywał w jego chorobę. Był w stanie dalej z nim pracować. Dawał ogień i chciał ognia od ludzi. (...)

Odkąd go nie ma, nikt na nas nie krzyczy. Nie wyrywa z samozadowolenia. Nie potrząsa nami. Nie pokazuje, bez żadnego retuszowania, tego, czego nie chcemy oglądać. ,,Tu leży człowiek, który pomagał ludziom" - brzmi napis na jego grobie. My pomaganie zostawiliśmy specjalistom, podobnie jak myślenie o tych, którzy tej pomocy potrzebują. Kiedy kilka lat temu w dużym zakładzie fotograficznym w centrum Warszawy odbierałem powiększenia zdjęć na wystawę poświęconą Kotanowi i powiedziałem, że przyszedłem po odibitki dla Monaru, dwudziestokilkuletnia dziewczyna długo szukała wśród kopert mojego zlecenia.
- Dla Monnari$734 - upewniła się... Nazwa firmy odzieżowej była jej bliższa niż słowo, które 20-30 lat temu elektryzowało w Polsce setki tysięcy ludzi w jej wieku. ,,Coś jest nie tak" - pomyślałem."


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.