Oferty
(4)Pozostałe oferty od najtańszej
Opis i specyfikacja
„Rytuał przejścia” to proza biograficzna. Narrator w obliczu ciężkiej choroby, po krótkim okresie wyparcia, dezorientacji i lęku, próbuje przejść przez chorobę na swoich zasadach. Doświadczenie słabości i bezradności traktuje jako szansę na wyjście z rutyny i spojrzenie na wszystko z nowej perspektywy. Etnograficzne, naturalistyczne i czasami wręcz drobiazgowe opisy dają unikalną możliwość wglądu w to, co dla zdrowych jest niemożliwe do wyobrażenia i trudne do zrozumienia. Choroba uchyla przed narratorem drzwi do miejsc, których nigdy by nie odwiedził i do historii, których nigdy by nie usłyszał.
Teologiczne dysputy z księdzem, opowieści gangsterskie, sposoby na zakup nielegalnych leków – otwartość na innych chorych pozwala narratorowi prowadzić czytelnika przez historie osób, które w szpitalnej sali występują na równych prawach, bez społecznych masek. Życie opisywane jest całą pełnią barw, humor miesza się z cierpieniem, bliskie relacje we wspólnocie pacjentów z samotnością przeżywania choroby, bezradność wobec procedur i biurokracji z instynktem przeżycia za wszelką cenę. Tytułowy „Rytuał przejścia” do więc droga od zburzenia dotychczasowej osobowości głównego bohatera, poprzez chaos okresu leczenia do stworzenia nowych podstaw dla człowieka, który doświadczył choroby. O autorze Wrocławianin, socjolog z wykształcenia, konsultant ds. zarządzania z zawodu, etnograficznie analizujący organizacje.
Fan piłki nożnej. Autor fanzina „To zepsuło mój gust muzyczny”. Pisze i publikuje od wielu lat w czasopismach społeczno-politycznych oraz branżowych (np. Nowy Obywatel, Równość, Harvard Business Review Polska, Rzeczpospolita). Ma 54 lata. Fragment blurba napisanego przez prof.
Aleksandra Woźnego (medioznawcę z Uniwersytetu Wrocławskiego): „Czytam ją jak palimpsest, ma wiele warstw równocześnie. Pierwsza, od której nie mogę się oderwać, to dobrze zbudowana akcja, która wciąga czytelnika i daje obraz innych światów. Nie tylko tego w szpitalu czy w rodzinie, ale także dowcipnie opisanych powrotów poonkologicznego amatora footballu na boisko czy jego biegów długodsytansowca, przyprawiających lekarza o zawrót głowy. I wreszcie przekora autora, dzięki której okazuje się, że z rakiem nie warto walczyć, bo wówczas paraliżuje lęk przed przegraną.
Lepiej potraktować go jak zawrotną jazdę z góry na rowerze, w której cała uwaga koncentruje się na najbliższym zakręcie. A potem będą kolejne. ”
